Nie mogłam zapomnieć o podsumowaniu wakacji, które upłynęły mi niezmiernie szybko! Miałam wrażenie, że ktoś skrócił je o połowę, ale oglądając moje statystyki biegowe wszystko jest w jak najlepszym porządku!

W podsumowaniach wakacyjnych mój bilans przedstawiał się następująco:

Wakacje to jednak nie same treningi. To też czas ładowania akumulatorów, wypoczynku i urlopu. Niestety z racji pracy na pełen etat nie mam poczucia beztroski w letnich miesiącach tak jak moje szkolne dzieci w tym czasie. Urlop ograniczony do dwóch tygodniowych wyjazdów rodzinnych to za mało, by właściwie się zregenerować, ale starałam się dobierać miejsca docelowe i atrakcje tak, by każdemu dogodzić. W mój urlop starałam się wpleść akcenty treningowe, ale weryfikowała to zawsze bieżąca sytuacja. Upał, rodzinna inicjatywa czy gorsze samopoczucie były dla mnie wystarczającymi usprawiedliwieniami i decydowałam się na dodatkowy rest day, gdy czułam taką potrzebę.


Moje wakacje były bardzo udane a pandemia nie pokrzyżowała nam tym razem planów rodzinnych. Zawsze spakowane miałam buty i ubrania biegowe więc zakładałam, że wykonam jednostki rozpisane w planie. Nie zawsze pogoda dopisywała więc warunki treningowe były bardzo zróżnicowane. W każdych okolicznościach starałam się dać z siebie wszystko, ale nie za wszelką cenę. W dzisiejszym zabieganym świecie nie mamy za dużo wolnego czasu. Marzymy o nim, a kiedy przychodzi, boimy się go. Odpoczywanie jest umiejętnością, która może zaniknąć, jeśli nie jest używana, dlatego pozbyłam się wyrzutów sumienia w sytuacji, gdy muszę improwizować z treningami podczas wakacji. Żyję w dużej rodzinie i nie przekładam swoich treningów ponad wszystko - kompromis i elastyczność oto klucze do sukcesu:)

Dodatkowo wakacje to także czas urlopów w pracy i przejmowania tymczasowych obowiązków kolegów i koleżanek. U mnie skutkowało to czasem deficytem sił i takie momenty też meldowałam swojemu trenerowi. Mam permanentne poczucie, że wciąż gdzieś pędzimy, czujemy się coraz bardziej zmęczeni i coraz mniej się cieszymy z czegokolwiek. Nawet z urlopu. W pracy jesteśmy zdyscyplinowani, ale często nie potrafimy zresetować się i zmusić do odpoczynku podczas wakacji. A przecież czas wolny to czas, w którym sprawiamy sobie przyjemność. Utrzymując tę perspektywę, łatwiej uniknąć frustracji pochodzącej z nadmiaru możliwości. W czasie wolnym róbmy tylko to, co naprawdę niesie radość. Może to być spacer, bieganie, długa kąpiel z bąbelkami lub błogie leżenie na kanapie, piknik na łące i obserwowanie chmur. Zmęczone, spięte i przebodźcowane ciało będzie przenosić te nastroje do naszej głowy, a tego nie chcemy.

W zdrowym ciele zdrowy duch!

#SoundMindSoundBody

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów