Bieganie jest dobre na wszystko. Słyszałeś pewnie nie raz, ale czy sprawdziłeś? A jeśli sprawdziłeś, to czy wiesz, dlaczego po kilkudziesięciu minutach biegu Twój nastrój obraca się o 180 stopni, problemy rozwiązują się jakby same, a Ciebie roznosi energia, mimo, że jeszcze chwile temu zasnąłbyś na stojąco?

Ludzki organizm i wszystkie procesy, które w nim zachodzą są niesamowite! Tam nic nie dzieje się przypadkiem. Jedna rzecz pociąga za sobą kolejne, dosłownie wszystko musi z czegoś wynikać i do czegoś prowadzić. Nic nie dzieje się samo. Czyż to nie jest fantastyczne?!

No dobra, koniec zachwytów, przejdźmy do konkretów. Kiedy wyjście na trening nie kojarzy nam się już tylko i wyłącznie z walką o przetrwanie, a po prostu z każdego biegowego kroku czerpiemy przyjemność, nasze ciało koduje to i wiąże wysiłek z przyjemnością. I choć wydaje się, że to niezwykłe połączenie, to nie ma w tym nic tajemniczego.

Diagnoza: stres. Recepta: bieganie.
Nie ma dziś osoby, która by powiedziała, że ma bezstresowe życie. Im więcej mamy obowiązków, tym bardziej to wszystko nas przytłacza. Kumulują się zadania, myśli, emocje, pojawiają się wątpliwości… To wszystko powoduje w konsekwencji wzrost napięcia mięśniowego, a każdy, nawet najmniejszy stres, gromadzi się w naszym organizmie i prowadzi do różnego rodzaju przeciążeń, wywołując w następstwie nawet dolegliwości bólowe. Magia podjętej w takim momencie aktywności fizycznej polega na tym, że nasze ciało się rozluźnia. Czujemy że puszczają spięte mięśnie, możemy głębiej odetchnąć i samo to już powoduje, że negatywne emocje uchodzą z nas niczym powietrze z przebitego balona. Mało tego, ni stąd ni z owąd orientujemy się, że od dobrej chwili biegniemy z uśmiechem. Siła biegania!


Diagnoza: problemy. Recepta: bieganie.
Fizjologia fizjologią, ale poza tym, aktywność fizyczna potrafi przenieść naszą głowę w inny wymiar. Ciało, które jest w ruchu jest lepiej dotlenione, serce szybciej bije, krew szybciej płynie i nasze myśli w konsekwencji stają się jaśniejsze i bardziej konstruktywne. To właśnie w tym mechanizmie „problemy rozwiązują się same”. Bieganie powoduje też u nas wyrzut do krwi endorfin, które wprowadzają nasz organizm w stan euforii jeszcze na długo po zakończeniu treningu. Na dzień dzisiejszy poznano aż 20 rodzajów endorfin, a ich działanie można w dużej mierze porównać do opioidów takich jak morfina. Oba działają silnie uzależniająco, z tą różnicą, że endorfiny możemy wyprodukować sobie sami. Wystarczy wyjść na trening.

Diagnoza: brak pewności siebie. Recepta: bieganie.
Dość zauważalnym stanem rzeczy w środowisku biegowym jest fakt, że osoby, które trenują już długo i regularnie są bardziej pewne siebie, a nawet patrząc z boku wydaje nam się, że niektóre rzeczy przychodzą im łatwiej. Nic jednak nie spada z nieba. Podwyższona samoocena, pewność w działaniu i sprawniejsze podejmowanie decyzji są skrupulatnie wypracowane. Systematyczna praca treningowa, realizowanie poszczególnych jednostek, analizowanie ich, wyciąganie wniosków, a przy tym jeszcze obserwacja siebie - to wszystko razem sprawia, że i w życiu codziennym samoocena biegacza zdecydowanie rośnie.

Już nawet niewielki wysiłek fizyczny potrafi spowodować, że uwolnimy nasz organizm od wszelkich napięć, negatywnej energii i nagromadzonej frustracji. To także najlepszy, i szeroko polecany, sposób radzenia sobie ze stresem. Nie będzie zatem nic w tym dziwnego, jeśli zamiast leków „na wszystko”, na recepcie przepisze Ci właśnie „bieganie”. Oszczędzisz pieniądze, ochronisz żołądek, a dodatkowo naładujesz się pozytywną energią i dasz się ponieść endorfinom. Bo 'Sound Mind In Sound Body'. Pamiętaj.

Fotografia tytułowa: Andy Astfalck
Fotografie w tekście: Mateusz Gumula

napisane przez
portrait

Natalia Regulska

Położna z Kraków

Wiek: K30
Klub: ASICS FrontRunner Poland
Trener: Beata Popadiak

Moje dyscypliny
Półmaraton 10 KM

Więcej blogów