W dzisiejszym nieidealnym świecie często towarzyszy nam strach i lęk. Nasze pokolenie ciągle analizuje, porównuje się do innych, ocenia, krytykuje osoby i sytuacje często po pozorach… Nie uzależniam swojego samopoczucia od porównywania się do innych, bo jest to bardzo zgubne i prowadzi tylko do frustracji. A szkoda, bo każdy z nas zasługuje na szczęście!

Nic dzisiaj nie wydaje się jasne i klarowne. Nic poza aspektem wspólnoty. Podkreślałam nie raz, że doskonale czuję się w grupie – zwłaszcza w kontekście sportu. Tutaj czuję swoją przestrzeń. Nie jestem zawodowcem i dzięki temu dystansuję się od ocen. Uważam, że nawet na amatorskim poziomie sport pozwolił mi zbudować wysokie poczucie własnej wartości. Otaczam się wieloma biegaczami i jestem z nimi w stałym kontakcie. Potrafię z takich interakcji czerpać porady, motywację czy liczne inspiracje i przekładać to na swoje życie, na miarę moich oczekiwań a nie wyobrażeń otoczenia. Taka jest moja recepta szczęścia, bo właśnie po to uprawiam sport. Robię to na własnych zasadach i staram się zadowolić przede wszystkim siebie. 

fot. Waldek Stube


Jeśli pragnę podnieść poprzeczkę wyżej to tylko dlatego, że sama dojrzałam do tej decyzji. Lubię to robić raz na jakiś czas. Obmyślam w głowie wyzwania, które stanowią urozmaicenie dla moich treningów. Motywuje mnie jakiś nadrzędny cel i wszystkie swoje siły kumuluję na nowe zadanie. Kiedy chciałam sprawdzić się siłowo zapisałam się na biegi przełajowe typu Runmageddon czy Survival Race. Gdy chciałam wspiąć się na wyżyny moich możliwości i sprawdzić wytrzymałość zapisałam się na bieg górski w wersji Ultra dzięki czemu przekonałam się, że jestem w stanie podjąć wysiłek fizyczny w trudnych warunkach trwający ponad 7godzin. Wymagało to ode mnie zmiany treningów, ale satysfakcja po zrealizowaniu tych biegów sięgała u mnie Zenitu!

Mam na swoim koncie kilka bardzo ważnych startów i bardzo sentymentalnie podchodzę do każdego z nich. Jest jednak kilka takich, których niestety nie udało się zrealizować… Kiedy chciałam dokonać czegoś wielkiego wraz z moimi dziećmi to postanowiłam zrobić Koronę Półmaratonów Polskich z bliźniaczkami w przyczepce. Niestety pandemia pozbawiła mnie możliwości zrealizowania tego planu. Najpierw odwołali wszystkie starty a później okazało się, że dziewczynki już się w biegowej limuzynie nie mieszczą…

fot. Waldek Stube


Obecnie zdeterminowana jestem na punkcie nowych życiówek i poprawy wyników z 2017roku. Uparcie dążyłam do tego celu, ale niestety kontuzja pokrzyżowała mi wielomiesięczne przygotowania tuż przed samym startem. Nadal zostaję przy tym marzeniu, żeby wybiegać nowy rekord na dystansie półmaratonu oraz 10km. Choć cierpliwość nie jest moją mocną stroną to w przypadku tej sytuacji zostałam wystawiona na ciężką próbę. Ponad 2 miesiące trwała moja niedyspozycja biegowa okupiona czasem niebywałym bólem, ale nauczyło mnie to większej pokory w podejściu do swojego zdrowia. Wyciągnęłam z tej przerwy wnioski i nowe ustalenia dotyczące planów treningowych. Zmienię harmonogram biegania tak, by znalazło się tam miejsce na rolowanie, rozciąganie, wzmacnianie i ćwiczenia kręgosłupa, bo z osłabionymi mięśniami grzbietu zbyt długo nie pociągnę bez kontuzji.

Wykluczona tymczasowo z biegania miałam sporo czasu na przemyślenia… Zdrowie to ogromny powód do zadowolenia, dlatego cieszmy się każdą chwilą bez choroby i kontuzji. Nic nie jest nam dane na zawsze więc bądźmy wdzięczni za ten stan i starajmy się celebrować ten czas najlepiej jak się da!

W zdrowym ciele zdrowy duch!

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów