To co jemy ma bezpośredni wpływ na nasze ciało i umysł. Dbałość o jadłospis przekłada się na nasze samopoczucie i wygląd.

Bardzo nie lubię pojęcia "dieta". Wiele osób dość schematycznie ocenia mnie po figurze, że w związku z tym, że jestem szczupła to muszę być wiecznie na diecie. Nic bardziej mylnego.  Nigdy nie głodowałam, nie unikałam posiłków. Ja jem bardzo dużo i potwierdzi to każdy, kto mnie zna. To co jemy, ile jemy, jak jemy ma bezpośredni wpływ na nasze ciało, samopoczucie i wygląd. Dieta to po prostu każdy model odżywiania, niezależnie od tego, co jemy.

Kiedy to zrozumiałam i zmieniłam swoje nawyki szybko zaczęłam dostrzegać dotychczasowe błędy w odżywianiu: fast foody, słodycze, wszechobecny cukier, gazowane napoje, weekendowy alkohol, energetyki, ograniczenie owoców i warzyw. Jedzenie marnej jakości, w pośpiechu w połączeniu z brakiem ruchu spowodowało w ciągu dekady dużą zmianę mojej sylwetki – na moją niekorzyść.

                    Na własnym przykładnie jednak przekonałam się, że w walce o formę aż 70% sukcesu stanowi prawidłowo zbilansowana dieta. Kiedy po drugiej ciąży przeżyłam „FIT OŚWIECENIE” i włączyłam aktywność fizyczną do mojego życia (po dekadzie przerwy) szybko przekonałam się jak prawdziwe jest to stwierdzenie. Mimo ćwiczeń na siłowni 4xtygodniu moja waga ani figura się nie zmieniały. Wysiłek fizyczny nie pomagał schudnąć kiedy bagatelizowałam kwestię właściwych posiłków i odpowiedniej ilości wody. Dopiero pomoc trenerki w temacie odżywiania przyniosły oczekiwane efekty i to już po miesiącu.

                     Nigdy nie traktowałam tej rewolucji jako katorgi. Wystarczyło, że uświadomiłam sobie ile błędów popełniałam w tym temacie. Przede wszystkim zawsze pomijałam śniadania. Wolałam spać 20minut dłużej niż szykować sobie rano posiłek. Do pracy też czasem zdarzało mi się zapominać śniadania więc jadłam na szybko batony czy fast food. Zdarzały się dni, że byłam tylko na kilku kawach przez 8h. Nieregularne posiłki i wydłużone, przerwy między nimi sprawiały, że byłam nienaturalnie wygłodniała i po powrocie do domu jadłam wszystko to, co wpadło mi w ręce, w pośpiechu i nieprawidłowych proporcjach.

                Świadomość tego jak ważne jest prawidłowe odżywianie rosła wraz z wiedzą o profilaktyce zdrowotnej.

Zapobiegamy w ten sposób wielu dolegliwościom:

                                W dobie Internetu i dostępu do niezliczonych informacji i przepisów możemy dowolnie modyfikować swoje codzienne menu. Jeśli jednak mamy z tym problem, chcemy bardziej indywidualnego podejścia to polecam udać się do dietetyka. Na pierwszym spotkaniu odbywa się pomiar szczegółowy (obwody) oraz wagi. W bardziej nowoczesnych gabinetach możemy także liczyć na analizę składu ciała : określenie stanu nawodnienia, ilości tkanki tłuszczowej, poziomu BMI. Rozmowa z dietetykiem pozwoli ustalić cele, na których nam zależy. Łatwiej zauważyć efekty swojego zaangażowania kiedy cele są ustawione racjonalnie ( 0,5kg/ tydzień). Nie ma bowiem logiki w tym, że będziemy ograniczać kaloryczność posiłków o połowę – skazujemy się tym samym na ogromne katusze, frustrację, głód, stres i co najważniejsze grozi to efektem jo-jo w bardzo krótkim czasie.

                        Kiedy zdrowe odżywianie stało się u mnie zdrowym nawykiem przestałam dostrzegać w tym jakiekolwiek wyrzeczenia. Zdrowe nie znaczy nudne i jałowe. Jest na kulinarnym rynku mnóstwo przypraw, mnóstwo zdrowych odpowiedników, owoców i warzyw, którymi możemy urozmaicić nasze posiłki. Jem bardzo dużo, bo aktywny tryb życia jaki prowadzę tego wymaga. Kaloryczność dzienna wynosi ok 2300-2500 a mimo tego nie tyję i po czwórce dzieci mam lepszą figurę niż przed ciążami. 

                      Mi początkowo trudno było się przestawić na picie dużej ilości wody. Zaczęłam więc wciskać do niej cytrynę. Najtrudniej mi dbać o nawadnianie w okresie jesienno-zimowym -wtedy sięgam wyłącznie po ciepłą wodę i dodatkowo dodaję imbir, miód.

                     Z racji ekonomii czasu postawiłam na dietę pudełkową. Od 1,5roku kwestią moich zbilansowanych posiłków zajmuje się lokalna firma cateringowa. Muszę się przyznać, że nie jestem uzdolniona kulinarnie – na szczęście doskonale gotuje mój mąż. Ja z kolei czas, który musiałabym poświęcić na gotowanie i szykowanie posiłków z powodzeniem mogę przeznaczyć na treningi:)

MOJE NAJWAŻNIEJSZE RADY:

                           Ja dzięki zmianie nawyków żywieniowych zgubiłam cały pociążowy balast, z którym miałam problem przez 4lata. Wróciłam do wagi 52.5kg sprzed dwóch ciąż. I odkąd zaczęłam to kontrolować to moja waga nigdy przez 8kolejnych lat nie drgnęła niekontrolowanie w górę. Owszem, teraz ważę więcej, ale jest to skutek przyrostu masy mięśniowej. Nie wchodzę obsesyjnie na wagę każdego dnia- mam lustro. I poczucie, że czasem też mogę zgrzeszyć, bo jestem bardzo aktywna:) Nie aspiruję do wizerunku "idealnych" kobiet, których wizerunek możemy zobaczyć w SM. Jestem świadoma swoich niedoskonałości i je akceptuję, ponieważ dbam o jadłospis i jestem aktywna dla siebie samej. Nie ulegam presji złudnych kanonów piękna, które są wynikiem przerabiania zdjęć, nakładania cudownych filtrów. 

                          Musimy mieć na uwadze, że im jesteśmy starsi tym więcej zachodu i starań będziemy musieli włożyć w to, by utrzymać formę, zdrowie i sylwetkę. Z wiekiem zmienia się metabolizm, spalanie, ilość godzin w ruchu. Dla swojego zdrowia nigdy więc nie przestawaj pracować nad sobą! Dodatkowo nie mogę zapomnieć o fakcie, że jestem mamą i moje dzieci najszybciej nauczą się zdrowych nawyków mając je we własnym domu.


W zdrowym ciele zdrowy duch!

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów