Jako mama czwórki dzieci mogłabym mnożyć wymówki każdego dnia… ale zamiast tego chcę Wam opowiedzieć krótką historię na temat tego jak ważna jest aktywność fizyczna w naszym życiu i jak wiele pozytywnych aspektów za sobą niesie.

                                Ale na samym wstępie chciałam dodać, że sport nie zawsze był nieodzownym elementem mojego życia. Po zakończeniu liceum i lekcjami w-f nastąpiła pauza w aktywności fizycznej na dobrą dekadę. Miałam zawsze jakieś wymówki… praca, studia, spotkania towarzyskie, wakacje, jedno dziecko, drugie dziecko… Aż pewnego dnia zrozumiałam, że czegoś w moim życiu brakuje, że zbliżam się do 30tki a forma trochę marna, że ciało po ciążach się zmieniło a 5kg balast pociążowy nie znika od kilku lat, że słodycze, fast foody, cola to nie jest nic dobrego… 2 lata po urodzeniu drugiej córki przeszłam FIT OŚWIECENIE – to był 2013 rok:)



                             Dziś jedno wiem na pewno – w 2016 roku zostałam multimamą i mogę Wam powiedzieć uczciwie, że ja w tym moim osobistym, domowym chaosie naprawdę rozkwitłam!



Za swój osobisty i ogromny sukces uważam to, że w sport i regularną aktywność wciągnęłam całe najbliższe otoczenie:


- starsze córki poszły do klasy sportowej o profilu piłki ręcznej,

- bliźniaczki biegają ze mną w przyczepce i także chodzą na dodatkowe zajęcia,

- mąż postawił na treningi siłowe i niedawno zaczął biegać,

- rodzice spacerują po kilka kilometrów dziennie

- adoptowana ze schroniska Kulka okazała się wspaniałym biegowym towarzyszem


Dzięki temu mogę realizować swoje sportowe plany i cele nie kosztem rodziny czy też relacji z bliskimi, ale wspólnie z nimi!



                         Wiszące nad moimi dziewczynkami i innymi dziećmi widmo ograniczonych kontaktów z rówieśnikami, spędzania wielu godzin przed ekranem komputera wymuszone zdalną nauką napawa mnie wielkim smutkiem. Jeśli tylko dopisuje nam zdrowie i pogoda to szukam ciekawych alternatyw do spędzenia wolnego czasu z dziećmi łącząc przyjemne z pożytecznym.


Przede wszystkim postawiłam na multizadaniowość!

Na swoim przykładzie chciałam Wam pokazać, że przy odrobinie dobrych chęci, poprawy logistyki, synchronizacji grafików i partnerskich kompromisów da się włączyć ruch na stałe w nasz codzienny grafik!


- Latem zabieram dzieciaki na lody – starszaki na rower, małe do przyczepki a ja w zależności od samopoczucia i sił po pracy albo biegnę z przyczepką albo podczepiam ją pod rower,


- zimą dzieci idą na górki z saneczkami a mama obok robi trening z podbiegami,


- gdy dzieciaki jadą na swój 1,5 h trening piłki ręcznej ja pakuję także psa do auta i biegam z Kulką podczas ich zajęć,


- co czwartek uczestniczę w treningach biegowych Gnieźnieńskiego Klubu Sportowego ALTOM i zabieram tam ze sobą bliźniaczki (a czasem także starsze córki) gdzie na sali gimnastycznej przy pomocy materacy, piłek lekarskich, taśm trx, drabinek, rollerów potrafią dzięki wspaniałej wyobraźni zorganizować genialny tor przeszkód,


- na placu zabaw szukam wolnej przestrzeni i bez skrępowania robię trening 15-30minutowy w zależności od sytuacji,


- w czasach, gdy były organizowane różne eventy sportowe czy biegi zawsze stawiałam na takie, które przygotowywały atrakcję dla dzieciaków.


                           Ale żeby wygospodarować czas na trening trzeba się także nagimnastykować nad pracami domowymi. Moje dzieci i mąż już wiedzą, że zdrowa i szczęśliwa mama to zdrowa i szczęśliwa rodzina. Jako, że jest nas 6tka w domu to jesteśmy już dość dużą społecznością:)


                          Czy rodzina jest mała czy duża to zakres obowiązków domowych raczej się pokrywa – mi zajmują one pewnie więcej czasu albo muszę je robić częściej, ale w moim domu uczę moje dzieci tego, że musimy sobie pomagać. Podzieliliśmy się z mężem obowiązkami domowymi bez poczucia wykorzystywania i krzywdy. Każdy jest odpowiedzialny za swoją działkę.


                          Mój dom to nie muzeum oczywiście, ale skoro dzieci potrafią obsługiwać smartfona to okazuje się, że doskonale radzą sobie także z obsługą pralki, suszarki, zmywarki oraz odkurzacza. Starszaki nie garną się same do porządków i robią to mało entuzjastycznie, ale angażuję je do prac domowych mimo wszystko, żeby wiedziały, że w życie dzieli się na przyjemności, ale także i obowiązki. A przy odrobinie zachęty z nakrywaniem do stołu i opróżnianiem zmywarki świetnie radzą sobie nawet 4latki:)


                       Dla swojego spokoju psychicznego zrezygnowałam z prasowania, które uważam za totalnie zbędną czynność;) Wolę, żeby dzieci zapamiętały mnie jako mamę, która chciała mieć czas na wspólne wygłupy, wypady na lody, czytanie książek i własne pasje niż taką, którą stresowały niewyprasowane ubrania czy nieumyta podłoga;)


                      Z mojej strony ambicje sportowe także zostały zweryfikowane tak, by w każdy w naszej rodzinie miał okazję na reset wg własnych oczekiwań. Jesteśmy oboje z mężem aktywni – trenujemy 4-5razy w tygodniu. Świadomie zrezygnowałam z dłuższych wybiegań i z kariery amatora-maratończyka:) Na dłuższe wybieganie zarezerwowane są jedynie niedziele. Mimo, że trenuję mniej niż kiedyś to jestem zadowolona z każdego wykonanego treningu od 15-90minut!



                             Kiedy na świat przyszły bliźniaczki trzeba było przeorganizować swoje dotychczasowe życie. Przyznałam sobie otwarcie, że nigdy nie będę perfekcyjną panią domu oraz matką idealną! Żyję wg własnego scenariusza a nie wg oczekiwań innych osób.



                         Nie przedkładam swoich treningów ponad wszystko!

Ja opasowuję je elastycznie do bieżącej sytuacji zawodowej, a przede wszystkim zdrowotnej. Nauczyłam się nie irytować w sytuacji, gdy czasem coś szwankuje. Nie jestem robocopem- też czasem miewam gorszy dzień. Staram się wtedy improwizować - zamienić trening na spacer, a gdy i to jest niemożliwe - zwyczajnie odpuścić. Formę zbudowaną przez lata treningów różnej intensywności nie zniszczy nawet kilku tygodniowa pauza. Przekonałam się o tym podczas ciąży bliźniaczej, kontuzji kostki, operacji przepukliny… Nie napiętnowałam się też stygmatem matki – polki – doskonałej a tym samym jestem mniej zestresowana, mam lepsze samopoczucie i jestem wolna od frustracji.


Moją aktywność traktuję jako formę wdzięczności za zdrowie i cieszę się jak mi się zgadza ilość kroków ;)



                           Pamiętajmy o tym, że endorfiny uwalniane wraz z aktywnością fizyczną pozwalają nam zresetować i ciało i umysł a w dobie dzisiejszego chaosu medialnego, bombardowania nas bodźcami warto poświęcić choćby kwadrans na spacer, medytację, ćwiczenia oddechu, trening na macie, rozciąganie, rower.


                         Nie każdy lubi bieganie, nie każdy lubi katorżnicze treningi. Każda z nas jest inna, każda ma swoją drogę do szczęścia, każda ma inną sytuację, inne pasje. Jestem jednak przekonana, że każda kobieta ma jednak wspólny mianownik – zdrowie! Zdrowie swoje i najbliższych!


W zdrowym ciele zdrowy duch!







napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów