Wyjazd w Tatry był dla mnie wyjątkowy z uwagi na dwie kwestie...

O jednej z nich pisałam w poprzednim blogu. Tu jednak chciałam napisać parę słów o drugiej i najważniejszej...Była to bowiem okazja do spotkania z koleżankami z drużyny Asics FrontRunner Poland i poznania kolejnych wspaniałych dziewczyn!

Czasem nadal w to nie wierzę...

Moje konto na Instagramie mam od stycznia 2020roku. Dość szybko algorytm skrzyżował moje drogi z niektórymi dziewczynami z drużyny Asics. Miałam więc okazję obserwować barwne życie społeczności ASICS. Większość mojej uwagi skupionej było oczywiście wokół kobiet. Pamiętam jak dziś, że rok temu, mniej więcej o tej porze obserwowałam pierwszy wypad górski dziewczyn na ich profilach na Instagramie. Wspaniałe widoki, uśmiechnięte dziewczyny, Tatry w tle. Nie sądziłam, że po roku ja także znajdę się w tej drużynie i będę mogła na żywo, razem z nimi doświadczać tych przeżyć!

Follow your dream!

W moim podaniu na Asics FrontRunner napisałam, że dla mnie nadrzędną wartością z życiu są ludzie i relacje dlatego czułam wielkie przyciąganie w kierunku społeczności ASICS FrontRunner. Mam szczęście trafiać w życiu na dobrych ludzi więc jeśli istnieje drużyna, która podziela z Tobą pasje, tryska niesamowitą energią, która jednoczy się w ramach różnych genialnych inicjatyw to naturalne było dla mnie to, by spróbować znaleźć się w jej szeregach.

Pandemia niestety pokrzyżowała wiele planów i możliwości integracyjnych, ale byłam cierpliwa. Nieudane wiosenne spotkania przeniosły się na lato i tak mogłam w pierwszej kolejności właśnie poznać Zuzę, Paulę oraz Natalię i Ewelinę. Świetną perspektywą było zbliżające się już po kilku dniach kolejne dziewczyny z drużyny, które zdecydowały się podbić Tatry!

Dziewczyny perfekcyjnie zajęły się organizacją wyjazdu. Z racji tego, że każda z nas mieszka w różnych częściach Polski dojazd do celu zajął jednym mniej a pozostałym więcej czasu. Ja doświadczona już szkoleniami w Krakowie, które odbywałam z racji mojej pracy przez kilka lat wiedziałam, że na południe dotrę już dzień wcześniej. Droga bywa męcząca a perspektywa stawienia się o 8rano w Zakopanem obligowałaby mnie do wyjazdu w środku nocy i z pewnością zupełnie pozbawiłaby mnie sił na wymagającą trasę, jaką zaplanowały dziewczyny już na pierwszy dzień.

Zdeterminowane na świetną i aktywną zabawę w Tatrzańskim Parku Narodowym przywitałyśmy się na parkingu niemal punktualnie. To niesamowite, że widząc pozostałe dziewczyny pierwszy raz w życiu miałam wrażenie, że znamy się od dawna! Ich głosy znane wcześniej tylko ze stories, szczere uśmiechy i zachwyty, genialne poczucie humoru, siła i energia - to wszystko sprawiało, że czwartkowe wyjście w góry do teraz wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Już Hipokrates powiedział, że najlepszym lekarstwem dla człowieka jest chodzenie.


W tych wysokich górach zostawiłam swoje troski, stresy i zmartwienia. Babski wypad pozwolił zresetować umysł - ciało było innego zdania:). Był to mój pierwszy wyjazd trekkingowy w polskie Tatry. Bez taryfy ulgowej z nastawieniem na konkretny cel dziewczyny postawiły na zdobycie 7szczytów na dystansie32km. Trasa była wymagająca dla człowieka z nizin, jak ja. To był najdłuższy spacer w moim życiu a przy okazji w tak wymagających okolicznościach. Pierwszy raz miałam więc okazję spacerować granią, od szczytu do szczytu. Pierwszy raz też doświadczyłam niepokojącego lęku na wysokościach. W obliczu górskich widoków, stojąc na ekspozycji gdzie po lewej i prawej stronie widziałam ostre przepaści obrazy zaczynały tworzyć chwilowe zaburzenia równowagi. Może to dziwne, ale ten lęk sprawił, że zaczynałam widzieć w 3D. Mając jednak przed sobą tak odważne, wysportowane dziewczyny starałam się skupiać wzrok na koleżankach przed sobą żwawo przed siebie. Siła grupy pozwoliła mi przezwyciężyć strach w najtrudniejszych momentach i się z nim oswoić. 

Podróżowanie uczy zaufania do innych, do losu, ale i do samych siebie.

Na szlaku spędziłyśmy razem 10h. Był to bardzo intensywny czas. Chłonęłam jak gąbka wszystkie rozmowy z dziewczynami. Przyjęły mnie miło i serdecznie choć z większością widziałam się pierwszy raz w życiu. Mimo, że moja przygoda z trekkingiem trwała tylko 1dzień to zdążyłam to wróciłam z pięknymi wspomnieniami, zdjęciami i refleksjami, że w tak fantastycznej grupie jesteśmy sami dla siebie wsparciem, potrafimy się uspokoić, ukoić, docenić wytrzymałość, zaradność, dodać otuchy innym albo potrafimy powiedzieć „to było trudne, ale dałam radę". Już nie mogę doczekać się kolejnej wspólnej wyprawy #ASICSgirls.

W zdrowym ciele zdrowy duch!

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów