Nie musimy być idealne, by czuć się dobrze w swojej skórze.

Ostatnio w Internecie mnóstwo miejsca zajmują artykuły na temat BODYPOSITIVE. Jesteśmy jako kobiety coraz bardziej śmiałe i asertywne. Mówimy pewniej i dosadniej o naszych prawach, przywilejach. Mówimy też głośno o tym, że kobiety mają potrzebę czerpania siły i radości ze swojej seksualności, ale nie na cudzych, tylko na własnych zasadach. 


Każde ciało jest piękne - bez względu na rozmiar ubrania. Nie ma idealnych kobiet - chyba, że zmodyfikowane są w Photoshopie.

I trzeba głośno o tym mówić, bo niestety udział Social Mediów w naszym życiu jest ogromny. Zauważam już nawet wśród nastolatek bardzo niepokojący trend korygowania wszystkich zdjęć przed publikacją. Wszystko to wiąże się ze stresem i obawą przed hejtem i komentowaniem. Jestem mamą czterech córek i mocno mnie ten temat niepokoi. Dorastające dziewczynki porównują się do obrazów kobiet, które nie istnieją. 

Pamiętam jak szukałam sukni ślubnej. Miałam 21lat. W salonach piękne katalogi, tysiące wzorów i fasonów... I nagle ja - stojąca jak sierotka Marysia w przymierzalni... Bez efektu wow! W cale nie byłam podobna do tej dziewczyny z katalogu. Daleko mi do figury modelki z gazetki o wymiarach 60-90-60. Wyszłam załamana. Na szczęście trafiłam do cudownej krawcowej, która na wzór sukienki z katalogu uszyła mi tą wyjątkową- tylko dla mnie. I zrobiła coś jeszcze... Odczarowała mi tą sukienkę, bo powiedziała, że te zdjęcia są przerobione, sukienka wydłużona od talii w dół, modelka ma minimum 180cm (ja 164cm wzrostu) i stoi na taborecie. "Widziała Pani kiedyś żeby ktoś miał taki krótki korpus i takie długie nogi do tego?" .

Przez chwilę byłam w emocjonalnym potrzasku. bo poprzez media społecznościowe kobiety porównują się z całym wirtualnym, wyidealizowanym światem i do obrazów, które przeszły liczne, cyfrowe zmiany. Coś takiego przecież nie może być wzorem, bo na tych zdjęciach są osoby, które w ogóle nie istnieją. W dzieciństwie każda z nas bawiła się lalką Barbie i marzyła, by wyglądać jak ona. Piękne, długie, lśniące włosy. Śnieżnobiałe, równe, idealne uzębienie. Talia osy, piękny biust i te długie nogi. A przecież ta lalka jest uosobieniem nierealistycznych proporcji i rysów twarzy.


Co nam przyniesie ulgę i równowagę w akceptowaniu samego siebie? Moim zdaniem poznanie swojego ciała. Jego mocnych i słabych stron a w dalszej kolejności akceptacja obydwu. Do tego szeroko pojęte dbanie o siebie, prowadzenie zdrowego trybu życia, czyli dieta, ruch, codzienna pielęgnacja. Oczywiście, bez popadania w skrajność w żadnej z tych kwestii. Tak naprawdę trudno jest uchwycić ten złoty środek, zwykle albo za bardzo się zaniedbujemy, albo za bardzo skupiamy na tym, jak się prezentujemy. Najlepiej skupiać się na samoakceptacji bez specjalnego zaabsorbowania i koncentracji całego życia wokół dobrego wyglądu.

Ludzie nie lubią czytać, za to uwielbiają oceniać, a gdy mają możliwość krytykowania, korzystają z niej bez cienia zastanowienia. W sieci czują się bezkarni, bezpieczni, mocni w gębie. Nie zwracając uwagę na to, że ocenianie ludzi przez pryzmat cellulitu, rozstępów, nadwagi, ułomności jest wielce krzywdzące. Lata zajęło mi zrozumienie tego, że żadna dieta nie pomoże mi czuć się dobrze we własnej skórze, o ile sama nie zacznę siebie lubić.


napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów