Zimno, ciemno, wieje wiatr. Niejednokrotnie nawet bardzo. I mimo, że w zimie wschód słońca jest osiągalny dla większości z nas, to warunki nie zachęcają. Jak mimo wszystko wstać rano na trening i naładować się endorfinami na resztę dnia?

Motywacja, czyli…
Zapewne słyszałeś to słowo dość często, ale czy zastanawiałeś się kiedyś co się pod nim kryje? Słowo motywacja pochodzi od łacińskiego „movere”, co oznacza ruszać się, działać, przygotowywać. Więc jeśli mamy określony cel, to do jego osiągnięcia potrzebujemy motywacji, która jest najprościej mówiąc, naszą wewnętrzną energią, którą w pełni świadomie musimy włożyć, aby zrealizować to, co obraliśmy sobie za cel.

Spróbuj, a nie pożałujesz!
Jak więc wykorzystać motywację aby rozpocząć dzień aktywnością fizyczną? Wydaje się to proste. Wstać, ubrać się i wyjść na trening. Są osoby, które tak działają, ale dobrze wiemy, że u większości z nas łóżko rano ma niewiarygodną siłę przyciągania. Ale wiemy także, co daje nam sport, jak zmieniło się postrzeganie otaczającego nas świata od kiedy regularnie wkładamy na nogi buty do biegania. To właśnie te pozytywne doznania, które za pomocą endorfin zalewają nas po każdym treningu są dla nas oddechem od trudów codzienności. Dlaczego zatem tego głębokiego oddechu nie wziąć wraz ze wschodem słońca i nie nastroić się pozytywnie na dopiero zaczynający się dzień? Z własnego doświadczenia wiem, że każdy dzień rozpoczęty biegowym krokiem z automatu rozpoczyna się uśmiechem i poukładanymi myślami. Świat wygląda jakoś piękniej, szczekający pies sąsiada tak już nie drażni, a praca idzie sprawniej i przyjemniej.

Dobry plan to podstawa sukcesu.
Będę szczera, kiedyś nie wyobrażałam sobie zaczynać dnia treningiem. Za bardzo cenie sobie sen i odpoczynek, a także najzwyczajniej zanim się obudzę rano mijają wieki. Ale przyszedł czas, że ilość codziennych obowiązków trochę mnie do tych porannych treningów „zmusiła”. Podeszłam więc do sprawy stricte zadaniowo. Dzień wcześniej planuje wszystko co muszę rano zrobić, zaczynając od nastawienia budzika (uwzględniając trzy drzemki), sprawdzeniu prognozy pogody i przygotowaniu ubrania. To pozwala mi maksymalnie opóźnić godzinę pobudki, a także zminimalizować elementy, które mogłyby mnie skutecznie zatrzymać w domu. Naładowany zegarek, telefon, słuchawki- rano nie ma sensu sobie zawracać tym głowy. Szkoda czasu. A, i jeszcze kwestia jedzenia. Jeśli bieganie na czczo nie sprawia Ci problemu, nie musisz się na tym skupiać, ale jeśli należysz do tych, co muszą cokolwiek zjeść zanim zaczną się ruszać, pamiętaj o tym planując poranne działania.



No to teraz nie pozostaje nam nic innego jak wstać rano i rozpocząć dzień od aktywności fizycznej! Nie będę Cię okłamywać, jeśli nie należysz do rannych ptaszków nie wyskoczysz z łóżka tryskający energią- ale to od Ciebie zależy kto wyjdzie z tej bitwy zwycięsko. Na początku skup się na tym, żeby to był luźny trening, na samopoczucie, tak po prostu z nogi na nogę. Jestem pewna, że po kilku kilometrach sam poczujesz, jak Twoje ciało się budzi i jak buzia sama zaczyna się uśmiechać :)

Fotografie: Mateusz Gumula (klik)

napisane przez
portrait

Natalia Regulska

Położna z Kraków

Wiek: K30
Klub: ASICS FrontRunner Poland
Trener: Beata Popadiak

Moje dyscypliny
Półmaraton 10 KM

Więcej blogów