Latem z chęcią spędzamy wolny czas na świeżym powietrzu, zwłaszcza kiedy pogoda dopisuje więc cieszyłam się jak dziecko z kolejnego rodzinnego wyjazdu nad morze. Niektórzy twierdzą, że prawdziwa i pełna podróż zaczyna się dopiero wtedy, gdy pojawi się dziecko...

Przy czwórce dzieci nie jest to takie proste zadanie, ale także nie niemożliwe do wykonania!

Wyjeżdżając na wakacje z małymi dziećmi i psem muszę dobrze przemyśleć i zorganizować wszystko. Sporym ułatwieniem jest fakt, że bliźniaczki mają już 5lat i są już bardzo samodzielne, kontaktowe. Jeździmy z nimi na wakacje niemal od urodzenia i z roku na rok widzę niesamowity postęp i ulgę w podróżowaniu. Bagażnik zawsze pęka w szwach, bo muszę przewidzieć różne scenariusze i pogodowe i transportowe. Rolki i hulajnogi dla dzieci to mój obowiązkowy pakunek - oczywiście w komplecie z kaskami (bez których dziewczynki się nie ruszają).


Kwaterę też szukam dość długo, bo dzieci mam w różnym wieku i każdy ma inne potrzeby. Wspólnym mianownikiem  jest basen. Bliźniaczkom jeszcze do szczęścia potrzeba piaskownicy, małego placu zabaw ze zjeżdżalnią, drabinkami i huśtawką. Czasem udaje się znaleźć kwaterę z wewnętrznym placem zabaw nazywany przeze mnie kuleczkowem. Dla starszaków szukam w pobliżu parku linowego i budki z goframi;)

Z racji tego, że nie mam już ani wózka, ani przyczepki to obecnie piesze spacery są główną formą transportu – dziewczynki na szczęście dzielnie chodzą na nóżkach. Odkąd mam czwórkę dzieci podróżuję w znacznie wolniejszym i fajniejszym tempie niż kiedyś. Daję sobie więcej czasu, by obejrzeć wszystko spokojniej, z bliska i z większą uwagą. Staram się urozmaicać trasę, wyznaczać jakieś punkty postojowe i zaliczyć obowiązkowo posiłek po drodze by nabrać sił i ochoty na dalszą część spaceru. Rekordowo bliźniaczki przeszły w te wakacje na nóżkach 6km (dodam oczywiście, że te żywiołowe dzieci od bladego świtu są w wiecznym biegu). Punktem docelowym był park linowy w sąsiedniej, nadmorskiej miejscowości. Na miejscu jednak czekało nas wielkie rozczarowanie, bo tor dla najmłodszych kaskaderów był zamknięty. Z atrakcji skorzystały więc tylko starszaki jak zwykle zadziwiając mnie swoją sprawnością, zwinnością i odwagą!


Od dwóch lat w wakacyjną podróż wyrusza z nami również adoptowany kundel Kulka. Ośrodek, w którym spaliśmy zezwala na pobyt psów i dzięki temu mogliśmy wyjechać w komplecie. Kamień spadł mi z serca, gdyż zostawianie psa w domu na czas naszych wyjazdów to dodatkowe utrudnienie logistyczne dla najbliższej rodziny. Kulka też czuje się bezpieczniej, gdy wyjeżdża z nami i może nam towarzyszyć. Niechorze okazało się doskonałą lokalizacją. Nasz nocleg znajdował się w zalesionej i odizolowanej od gwarnego i tłumnie obleganego centrum. Tylne wyjście z obiektu od razu lokowało nas w lesie. Mogłam więc z Kulką biegać do woli po miękkim podłożu, w cieniu drzew, z dala od turystów. Jeśli udało nam się wybrać na trening wcześnie rano to wybiegałyśmy potem na plażę, która w godzinach porannych była jeszcze zupełnie opustoszała. Dla mnie była to możliwość potrenowania siły biegowej na piasku a dla Kulki możliwość schłodzenia się w zimnym Bałtyku.

Staram się tak dopasować wyjazd wakacyjny, by zadowolić każdego członka rodziny. Dzieci miały nieograniczony dostęp do placów zabaw, basenów, animacji. Ja i Kulka miałyśmy doskonałe warunki biegowe a także do spacerowania. Ponadto okolica ma świetnie rozbudowaną ścieżkę dla rowerzystów i można zaplanować sobie przyjemną przejażdżkę na cały dzień.

Od urlopu oczekuję doładowania energią. Daje mi to właśnie bieganie z psem, którego dodatkowo uszczęśliwiam podczas mojego treningu. Jestem osobą aktywną każdego dnia- nie wyobrażam sobie na ten moment wakacji, w których pomijam aspekt ruchu. Ten wyjazd z racji wybieganych kilometrów uważam za urlop bardzo udany i dostosowany idealnie do naszych potrzeb, ale co najważniejsze w zgodzie z możliwościami pozostałych członków rodziny, ich osobowości i poziomu zmęczenia.

W zdrowym ciele zdrowy duch!

#UplitfingMinds #SoundMindSoundBody

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów