Niestety nadeszła jesień a wraz z nią wyjątkowo szybko wrześniowe katary i przeziębienia… Moja wrześniowa niedyspozycja przeszła bardzo płynnie z kontuzji nogi na zatoki.

Nie dane mi było długo cieszyć się odzyskaniem sprawności podczas chodzenia i biegania, bo już po dwóch dniach treningowych czułam, ze zaczyna mnie „coś brać”. I choć na głowie praca, dzieci, pies i obowiązki domowe to musiałam scedować wszystko na domowników i położyć się do łóżka. Zdrowie jest moim priorytetem. Odpuściłam najważniejsze zawody w tym roku z powodu niepewnej sytuacji z nogą i odpuszczam kolejne treningi na rzecz poratowania zdrowia. Pogodziłam się z losem. Odbudowanie formy po kontuzji nie może się odbyć kosztem mojej kondycji i kolejnych powikłań po nieprzeleżanej chorobie. Cierpliwie czekam na rozwój wydarzeń.

Zatoki to paskudny temat – przerabiam to cyklicznie każdej jesieni. Tak naprawdę wystarczył jeden krótki bieg bez opaski na głowie, by spocone czoło i wiatr skosiły mnie z nóg na kilka dni. Lekki katar jednego dnia zamienia się następnego w okropny ból głowy, ból zatok przynosowych i czołowych, zatkany kompletnie nos. Nie bagatelizuję problemu.

Nie jestem zwolennikiem zażywania antybiotyków we wczesnym stadium choroby i środków przeciwbólowych leczących skutek a nie przyczynę. Najpierw stawiam na domowe sposoby i polecenia innych osób:

Jesień sprzyja wirusom. Mam dzieci w dwóch różnych placówkach oświatowych więc moje dzieci są pierwszymi nosicielami potencjalnych infekcji. W III kwartale staram się, by zażywały probiotyki oraz jadły kiszone ogórki wychwalane przez naszego pediatrę jako nieocenione źródło walki z chorobami. Już wiem, że każdy kolejny trening na świeżym powietrzu nie odbędzie się z pominięciem opaski lub czapki chroniącej zatoki, aby minimalizować ryzyko kolejnego przeziębienia.

Zamknięta w domowej izolatce mam sporo czasu na przemyślenia. Nie katuję się pesymistycznymi myślami, treningami, które przepadły. Nawet w tej obecnej sytuacji znalazłam kilka pozytywów. 

Musimy pamiętać, że wewnętrzna równowaga jest bardzo ważna w naszym życiu i stanowi mocny filar zdrowia. Są rzeczy, na które czasami nie mamy najmniejszego wpływu. Osobiście nic mnie tak nie irytuje jak przymusowa pauza od treningów spowodowana kontuzją czy chorobą, ale znam już swój organizm na tyle, że wiem, że takie asekuranckie podejście i właściwa regeneracja przy wszelkiej niedyspozycji przynosi wiele dobrego. Doświadczamy  w naszym życiu stresu, nieprzyjemnych sytuacji oraz chorób. Resetujemy głowę zwykle podczas spacerów czy treningów więc nic dziwnego, że człowiek się złości gdy na polu dodatkowych aktywności, które są dla nas ulgą,  zdarza się niedyspozycja. Kiedy jednak przejdzie nam pierwsza złość i damy wstępny upust naszym emocjom pomyślmy o naszej sile! Wyzwania małe czy duże stanowią próby dla naszego charakteru i tylko od nas samych zależy jak do tego podejdziemy. Nie tylko dieta i aktywność fizyczna, ale również nasze nastawienie ma duży wpływ na ciało i kondycję zdrowotną.

W zdrowym ciele zdrowy duch!

napisane przez
portrait

MICHALINA WALASZCZYK

Handlowiec z GNIEZNO

Wiek: K30
Klub: Słynni Kenijczycy, Klub Altom
Trener: Andrzej Krzyścin

Moje dyscypliny
Ultra Trail 10 KM Półmaraton Ultramaraton Trail

Więcej blogów