UDOSTĘPNIJ
Abstrakcyjne połączenie tańca z bieganiem, które w rzeczywistości okazało się połączeniem idealnym. Ze sceny na asfalt, czyli krótko o tym, jak tanecznym krokiem biegnę przez życie.

Niedługo po moich 9 urodzinach, Mama zaprowadziła mnie na pierwsze zajęcia taneczne, by dać upust mojej niekończącej się energii. Jak to zwykle bywa, początki były trudne, bardzo trudne. Byłam jedyną początkującą osobą w całej grupie i musiałam szybko nadrabiać zaległości. Wymagający trener, długi czas treningów i moje zerowe umiejętności wcale nie ułatwiały złapania tanecznego bakcyla. Ratował mnie upór i chęć dorównania dziewczynom z zespołu. Każdego dnia uparcie ćwiczyłam poznane na treningach kroki i z tygodnia na tydzień zaczynało mi to sprawiać coraz większą satysfakcję. W końcu dostałam się do pierwszego składu i mogłam wziąć udział w Mistrzostwach Polski. Z biegiem czasu przybywało medali, pucharów i wyróżnień. Na treningi poświęcałam resztki wolnego czasu, tańczyłam wszędzie, gdzie tylko znalazło się trochę miejsca. Dorastałam na scenie i sali treningowej.  To, co kiedyś było tylko marzeniem, dzięki ciężkiej pracy i ogromnemu poświęceniu stało się rzeczywistością - wyjazd na Mistrzostwa Europy, a niedługo później Mistrzostwa Świata.


Pierwsze medale na zawodach międzynarodowych w konkurencjach grupowych i indywidualnych. Cały mój świat kręcił się wokół tańca. Jednak z roku na rok wymagano ode mnie coraz więcej, więc pojawiło się to, co w sporcie jest chyba rzeczą nieuniknioną - presja. Kolejne Mistrzostwa Polski, kolejne medale i nominacja na Mistrzostwa Świata w kategorii solistek. Z jednej strony nieopisana radość i szczęście, z drugiej niepewność i stres. Szukałam skutecznego sposobu, aby się go pozbyć. Wtedy właśnie pierwszy raz założyłam buty do biegania. Kilka razy w tygodniu przed wyjściem do szkoły pokonywałam swoje pierwsze kilometry. Jeszcze przed wyjazdem na mistrzostwa podjęłam decyzję o wzięciu udziału w biegu ulicznym. Niedługo później stałam już na starcie „Międzychodzkiej Dziesiątki”. Cel był jeden: przetrwać. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale byłam bardzo podekscytowana. Udało się, nie tylko dobiec do mety, ale też wywalczyć drugie miejsce w kategorii wiekowej!

Do domu wróciłam następnego dnia rano i prosto z dworca PKP pojechałam na salę treningową. Pomyślny debiut podczas biegu pociągnął za sobą udany występ na mistrzostwach. Od tamtej pory moją codzienność oprócz tańca, zaczęło wypełniać także bieganie, które idealnie dopełniało treningi taneczne. W tańcu przybywało medali i tytułów mistrzowskich, a w szafie kolejnych par biegowych butów. Jeśli weekendu nie spędzałam na scenie to tanecznym krokiem przebiegałam linię mety. Bez dwóch zdań jest tak do dnia dzisiejszego. Jednak scenę zamieniłam na salę treningową, gdzie spełniam się jako trener i choreograf, a biegi zamiast tanecznym krokiem, staram kończyć się nowymi życiówkami. Taniec nadaje mojemu życiu odpowiedniego rytmu, a w połączeniu z bieganiem pomaga odnaleźć równowagę. 

 Taneczne marzenia spełnione, czas na… biegowe!    

Jeśli możesz sobie coś wymarzyć, możesz to zrobić.
napisał
portrait

Dominika Kłoda

Studentka AWF / Instruktor tańca z Poznań

Wiek: 21

MOJA DYSCYPLINA
fitness trening siłowy biegi górskie taniec 10km joga / pilates
MOJA DYSCYPLINA
fitness strength_training mountain_running dance 10k yoga_or_pilates