UDOSTĘPNIJ
I już po wszystkim, a emocje wewnątrz nadal szaleją!

II Międzynarodowy zjazd ASICS FrontRunnerów, tym razem odbył się w Amsterdamie. Impreza na którą ponad 700 osób na świecie czeka z niecierpliwością. Impreza w której chciałby wziąć udział każdy członek biegowej rodziny ASICS, ale miejsc jest raptem 150. W tym roku nasza Polska ekipa była jedną z liczniejszych reprezentacji, w skład której wchodzili:

Zuzanna Bieńczak, Magdalena Głaszczka, Paulina Kaczyńska, Beata Popadiak, Weronika Zielińska, Jacek Będkowski i Piotr Szycha Mądrach.

5


W Holandii stawiliśmy się w piątek rano. Pierwszym przystankiem była siedziba, która mieści się w Hoofddorp. Wszystkie ranne ptaszki, miały okazję wzięcia udział w wyprzedaży ciuchów i powiększenia swojej kolekcji asortymentu ASICS, co oczywiście każdy czynił z wielką chęcią i entuzjazmem. Niestety nie wyskoczymy tutaj z wiadomością o toczących się bojach ala walki o karpia w pewnej znanej sieci marketów, bo wszystko odbyło się w atmosferze spokoju i bez jakiegokolwiek ciśnienia. Kiedy już na miejscu pojawili się wszyscy uczestnicy, rozpoczęliśmy zjazd rozgrzewką oraz 5 kilometrowym „Welcome Runem”. Oczywiście nie obyło się również bez pierwszego grupowego zdjęcia oraz możliwości rozgrzewki podczas naszego biegu dla fotografów i ich aparatów. Następnie nastała część oficjalna, podczas której, na scenę wchodziły najważniejsze persony z europejskiej centrali ASICS, między innymi Alistair Cameron - CEO ASICS Europe BV oraz oczywiście Jan Erik Kruse - Digital Community Manager, głowa i pomysłodawca projektu ASICS FrontRunner. Po przemówieniach, zapakowaliśmy się do autokarów i pojechaliśmy do Generator Hostel w Amsterdamie.

6


Po przyjeździe do hostelu, w którym spędziliśmy cały długi weekend, okazało się, że miejsca w walizce należało sobie zabezpieczyć znacznie więcej niż jedynie na poranną wyprzedaż, bo każdy z nas otrzymał sporo gadżetów, okolicznościowe stroje i najnowsze buty Dynaflyte 3, które już niedługo wejdą do sprzedaży. Istna petarda! Wieczorem czekał nas rejs statkami po amsterdamskich kanałach oraz pyszne jedzenie, a po wszystkim dla chętnych, „mokre” nocne wybieganie. Co bardzo nas zaskoczyło, już pierwszego wieczora mogliśmy się cieszyć z pracy naszych trzech niesamowitych fotografów. Byli z nami wszędzie, cały czas pstrykając świetne zdjęcia, aby każdy miał nie tylko pamiątkę, ale również aby miał się czym dzielić w swoich relacjach w social media. Dało nam to możliwość na bieżąco przekazywać, co ciekawego dzieje się w każdej chwili naszego wyjazdu.

fot. Andy Astfalck

15

Każdego ranka mieliśmy okazję wziąć udział w wybieganiu, albo porannych ćwiczeniach, potem śniadanie i kolejne liczne aktywności. Zdecydowanie wyjazd nie był dla śpiochów, bo cały czas coś się działo i aż chciało się aktywnie spędzać czas. Każdy FrontRunner codziennie obdarowywał wszystkich naokoło uśmiechem, który nawet na chwilę nie schodził z jego twarzy. Pod tym względem to były niesamowite dni. To było coś tak pozytywnego, że aż ciężko sobie wyobrazić. Tam chciało się być wśród ludzi, którzy swoją pozytywną energią przyciągali!

Pierwszego dnia mieliśmy dostępną szeroką gamę zajęć, a wśród nich różne wariacje, zaczynająć od parkour, poprzez zajęcia z elementami breakdance, czy ćwiczenia siłowe z wykorzystaniem skakanki. Istny obłęd, czym to nasi FrontRunnerzy się na codzień zajmują poza bieganiem! My uczestniczyliśmy w zajęciach „Breakletics”, połączenie tańca breakdance z elementami treningu siłowego, „Athletic Flow”, czyli typowy trening siłowy oraz „Farmer Games”, w których można było przejechać się taczką, siłować podczas przeciągania liny albo porzucać widłami, w czym okazało się, że nasi polscy FrontRunnerzy byli najlepsi! Paulina i Weronika reprezentowały drużynę, która zwyciężyła w zawodach, a Magda i jej team zajęli trzecie miejsce.

fot. Jorg Schuler

3

fot. Andy Astfalck

4

Dzień zakończył się całonocną imprezą, na której wszyscy świetnie się bawili i tańczyli do wczesnych godzin, co na pewno nie ułatwiło porannego wstawania.

2


W niedzielny poranek dziewczyny, zapewne niesione jeszcze tą furorą, którą wywołały na parkiecie, nie tylko swoim tańcem, ale i wyglądem... tak, tak, następnego dnia tylko o nich była mowa, ambitnie wybrały się na poranne wybieganie. Potem szybkie śniadanie i o 8:45 już pakowaliśmy się do autokarów, aby wybrać się w podróż ku wodnym atrakcjom. Przed nami żeglowanie, canoeing, paddling, budowanie tratw oraz frisbeegolf! Jak widać atrakcji nie brakowało i czas przed startem w popołudniowym biegu, mogliśmy spędzić bardzo aktywnie.

fot. Andy Astfalck

7

Fit Fun Run Race „Hardloopevent Harmelen”. Co roku, na starcie tego biegu, można spotkać dość niewielka ilość uczestników. Ok. 150 FrontRunnerów z całego świata, na tym małym, lokalnym biegu, znacząco podbiła frekwencję i zapewne przez wiele lat, ten rok będzie dla niego rekordowy pod względem nie tylko uczestników, ale i wyników, jakie tam padły. Nasi FrontRunnerzy dzielnie walczyli, chociaż nie każdy starał się o dobry wynik, niektórzy potraktowali bieg jako dobrą zabawę, mocno rekreacyjnie. Największym sukcesem może pochwalić się Paulina Kaczyńska, która nie tylko była najszybszą kobietą na mecie biegu na 5 km i co za tym idzie najszybszą FrontRunnerką, ale pokonała również wszystkich mężczyzn, wbiegając na metę z czasem 16:26, jako pierwsza OPEN! Kolejny na mecie zameldował się Szycha, który z nowym rekordem życiowym 17:57, przybiegł jako trzeci FrontRunner. Następne na linii mety pojawiły się Weronika Zielińska 20:19, Zuzanna Bieńczak 22:29, Magdalena Głaszczka 24:24, a po nich biegnący na dystansie 10 km Jecek Będkowski 38:30 oraz luźno hasająca Gazela 43:47.

fot. Jorg Schuler

8

fot. Teddy Morellec / La Clef

16

Po biegu udaliśmy się do niedaleko stojącego zamku, przeurocze miejsce, gdzie odbyła się dekoracja, a w przyzamkowej restauracji uraczono nas pyszną kolacją.

fot. Andy Astfalck (5km kobiet)

9

fot. Andy Astfalck (5km mężczyzn)

10

fot. Andy Astfalck (Farmer Games)

11

Niedzielny wieczór, to pierwszy dłuższy moment, który mieliśmy wolny dla siebie. Część poszła na miasto, a niektórzy zostali w hostelu pragnąc odespać wcześniejsze szaleństwa.

W poniedziałkowy poranek czekał na nas Mindful Run. Fajne przeżycie, które pokazuje, że podczas aktywności ruchowych można skupiać się również na wewnętrznej równowadze i spokoju ducha. Idealnie współgra z naszą ideą Sound Mind Sound Body, ale mimo wszystko nie obyło się również bez kilku bardzo zabawnych momentów, bez których grupa (głównie polsko-hiszpańska), nie mogła się oprzeć! Po biegu ostatnie zdjęcia, przemówienia, podziękowania i wiwaty, a potem kilka wolnych godzin na zwiedzanie rowerem Amsterdamu. Piękne miasto, z niesamowitą ilością rowerów i już tak bardzo zakorzenioną rowerową kulturą, że czasem ciężko się było odnaleźć. Dlaczego ciężko? Ponieważ tam rowerzyści nie patrzą na nic, ani na nikogo, my co chwila się zatrzymywaliśmy, ustępowaliśmy, ale chyba oni po prostu tak już mają, że osoby na rowerach mogą wszystko i to na nie trzeba uważać. Pamiętajcie o tym będąc w Amsterdamie!

12

fot. Jorg Schuler

13

Cóż mogę dodać... organizacja na najwyższym poziomie. Drużyna z Amsterdamu, która pracowała nad przygotowaniem całego zjazdu, zrobiła niesamowitą robotę. Gdziekolwiek odbędzie się kolejne spotkanie, tamtejsza ekipa będzie musiał dokonać niesamowitych rzeczy, aby przebić tak świetne spotkanie, jak to, z którego właśnie wróciliśmy!

fot. Andy Astfalck

14